• Wycieczka do Krakowa •

W tym roku znów wybraliśmy się do historycznego regionu naszego kraju. Po ubiegłorocznej wizycie w Warszawie tym razem pojechaliśmy do Krakowa. Bylismy tam od 18 do 21 września. Już pierwszego dnia mogliśmy poczuć atmosferę tego królewskiego grodu przechadzając się po Rynku Głównym, podziwiając Sukiennice i Kościół Mariacki.

Drugiego dnia od samego rana mieliśmy okazję poznawać siedzibę naszych królów – Wawel. Tam zwiedzając „Skarbiec”, „Zbrojownię” i „Wawel Zaginiony” mogliśmy zobaczyć jak żyli nasi przodkowie, jak się ubierali i co stanowiło dla nich wartość. Później poszliśmy do katedry na Wawelu, by oddać hołd Wielkim Narodu Polskiego: królom, politykom, żołnierzom, pisarzom.

Odważniejsi wspięli się na wieżę, by zobaczyć, dotknąć i usłyszeć historię o największym dzwonie – „Dzwonie Zygmunta”. Oczywiście wizyta na Wawelu nie mogła się zakończyć gdzie indziej, jak tylko spotkaniem ze Smokiem Wawelskim, który jak za dawnych czasów zieje ogniem. Wijąca się wokół Wisła zachęciła nas do odkrywania uroków Krakowa z pokładu statku „Laguna”. Po południu czekały na nas nowe atrakcje: „Podziemia Rynku Krakowskiego”. Tam z przewodnikiem odkrywaliśmy po kolei uroki życia kupców krakowskich, ich problemy i radości. Mogliśmy się zważyć i zmierzyć używając jednostek miary średniowiecznego Krakowa. Poznaliśmy też pierwszą legendę o Kraku i Smoku Wawelskim opowiedzianą przez białego kruka. Dzień był bardzo obfity w historyczne informacje.

Następnego dnia zwiedziliśmy miejsce wydobycia największego bogactwa tego regionu – Kopalnię Soli w Wieliczce. Schodząc 360 stopni w dół przeszliśmy korytarzami wykutymi w soli (co zostało sprawdzone przez niedowiarków własnym językiem) zobaczyliśmy jak ciężka i niebezpieczna była i jest praca w kopalni, podziwialiśmy rzeźby z brył solnych i wykazując się niesamowitą odwagą wjeżdżaliśmy windą, ciemnym szybem górniczym do góry.

Po południu spacer ulicami Krakowa, w miejsca szczególnie bliskie Bł. Janowi Pawłowi II: słynne okno, wystawa zdjęć z okresu kapłaństwa i ulice, którymi chodził. Nie zabrakło też największej atrakcji krakowskiego rynku – karmienia gołębi, które chętnie siadały na wyciągniętych dłoniach.

Ostatni dzień w Krakowie spędziliśmy w miejscu, gdzie można zaobserwować inną kulturę, obyczaje i religię – na Kazimierzu. Tam wspomnieliśmy tych, którzy szczególnie zostali doświadczeni w czasie II Wojny Światowej, oddaliśmy im hołd chwilą ciszy i starym zwyczajem kładąc kamyk na pomniku. Trzy dni w tak pięknym miejscu bardzo szybko minęły. Jeszcze tylko spacer między kramami z pamiątkami i ostatnie zakupy. Pełni wrażeń i informacji wracaliśmy nocnym pociągiem do Tanowa, planując nowe wycieczki w ciekawe regiony Polski.

2011-10-05